niedziela, 11 listopada 2012

Zielony szyjogrzejek

Nic innego jak przerobiony kupny szalik :) W sensie że spruty i zrobione coś innego. Na drutach 4mm.
I tak sobie będzie grzał moją szyje jak się zrobi jeszcze chłodniej :)
A z innej beczki - mój synek miał w czwartek pasowanie na przedszkolaka i zdecydowanie mu się nie podobało, w piątek nie chciał iść przez to do przedszkola. Trzy grupy, do każdego dziecka goście a tu każą występować publicznie. Nie każdy to lubi, ja na pewno nie i mój synek ma to zapewne po mnie. I to jeszcze po południu, kiedy dzieci już zmęczone. Nasz się wyjątkowo wyróżniał bo straszliwie płakał :( Zdjęcia niestety nie mam zbyt dobrego na którym byłby sam, jak przerobię grupowe (dodam buźki) to może wrzucę.

Na razie tyle, znowu zwalniam z robótkami, wróciłam na pełne obroty, do tego też na pełny etat, po 3 latach.

Pozdrawiam.

5 komentarzy:

  1. Śliczny szyjogrzejek,wygląda na cieplutki i taki piękny kolorek...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)
    Takiej zieleni szukałam i nie mogłam znaleźć, to kupiłam gotowy szalik z czapką i sprułam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie wyglada ten szyjogrzej :)) pozdrawiam Viola

    OdpowiedzUsuń
  4. szyjogrzej by mi się przydał, fajny synkowy sweterek z poprzedniego posta

    OdpowiedzUsuń