niedziela, 11 listopada 2012

Zielony szyjogrzejek

Nic innego jak przerobiony kupny szalik :) W sensie że spruty i zrobione coś innego. Na drutach 4mm.
I tak sobie będzie grzał moją szyje jak się zrobi jeszcze chłodniej :)
A z innej beczki - mój synek miał w czwartek pasowanie na przedszkolaka i zdecydowanie mu się nie podobało, w piątek nie chciał iść przez to do przedszkola. Trzy grupy, do każdego dziecka goście a tu każą występować publicznie. Nie każdy to lubi, ja na pewno nie i mój synek ma to zapewne po mnie. I to jeszcze po południu, kiedy dzieci już zmęczone. Nasz się wyjątkowo wyróżniał bo straszliwie płakał :( Zdjęcia niestety nie mam zbyt dobrego na którym byłby sam, jak przerobię grupowe (dodam buźki) to może wrzucę.

Na razie tyle, znowu zwalniam z robótkami, wróciłam na pełne obroty, do tego też na pełny etat, po 3 latach.

Pozdrawiam.

wtorek, 6 listopada 2012

Kilka lepszych zdjęć

Po kilku dniach od skończenia udało mi się namówić synka na sesyjkę więc wrzucam kilka lepszych zdjęć w jego ulubionym, nowym, zielonym sweterku :)





Zgadzacie się że jest uroczy? :D Poza tym że straszliwie schudł i jest za chudy jak do swojego wzrostu (patrząc na siatki centylowe). I faktycznie zrobił się taki "kościsty". Pewnie przez chorowanie :(

A tu coś, czym pewnie Was zaskoczę. KUPIŁAM na targu gotową czapkę z szalikiem, liczył się tylko kolor :) Czapkę sobie zostawię bo jest ładna i ciepła ale szalik (200 g i ani jednego supełka!) sprułam i robię golfik-szyjogrzejek :)

A z innej beczki, wczoraj nareszcie udało się wrócić ze zwolnienia do pracy. Wszystko byłoby fajnie, tylko że mam godziny tak na styk z godzinami otwarcia przedszkola. I odstawiając małego prawie biegnę do tramwaju, wracając to samo żeby zdążyć przed zamknięciem przedszkola. Dzisiaj jak dotarłam został już sam jeden, biedulek :( A od tego biegania mam zakwasy na piszczelach :P

Miłego dnia :)

Edit:
Wiecie co? wygrałam na spotkaniu robótkowym online nr 100 (jubileusz) wspaniałą nagrodę, zresztą same oceńcie, jak dla mnie ideał do pracy na ten chłodek :D

piątek, 2 listopada 2012

Pyszności...

Dzisiaj będzie o jedzeniu. Ale nie o byle jakim jedzeniu :)
Kilka dni temu zobaczyłam u Joasi na blogu pierożki. Pieczone. Postanowiłam, że i ja muszę spróbować :)
Ja swoje zrobiłam z twarożkiem na słodko, prezentowały się tak oto:
Nie mogliśmy się z mężem najeść takie były pyszne, na kilogram sera połowa porcji ciasta okazała się za dużo :) jedliśmy wczoraj na gorąco i dzisiaj na zimno :)
I przepis*:

Pieczone pierożki

 1 kg mąki
 1 dobra margaryna
 10 dag drożdży
 1 jogurt typu grecki, duży
 trochę mleka, gdyby było za ciężkie (rzeczywiście dolałam ok. 150 ml mleka)
 1/2 łyżeczki soli
 1/2 łyżeczki cukru


Wszystko zagnieść (bez zaczynu!), zostawić do wyrośnięcia, później zagnieść szybko jeszcze raz. Uwaga: BARDZO szybko rośnie. (moje nie rosło zbyt szybko, ale użyłam drożdży instant, może to dlatego). Wałkować i/lub wykrajać kółka, nakładać ulubiony farsz, zalepić - standardowo.
Roztrzepać na talerzu jajko.
Wytrawne: maczać/smarować z jednej strony jajkiem + posypać kminkiem,  pestkami słonecznika, dyni, czarnuszką, itp.
Słodkie: w jajku i grubym cukrze + skórka z cytryny.
Ułożyć na blaszce, na papierze do pieczenia, zostawić na 15 min do wyrośnięcia.  Piec do zrumienienia w 180 stopniach C.
 
* - skopiowane żywcem od Joasi, mam nadzieję że się nie pogniewa :)
Pozdrawiam i smacznego!

czwartek, 1 listopada 2012

Zielony sweterek Miśka

Został skończony :)
Robiło się szybko, łatwo i przyjemnie poza tym że z akrylu (Dalia, druty 3mm).
Efekt:
Więc tak: sweterek mógłby być odrobinę większy ale zmieści się na młodego. Michał mówi że sweterek mu się bardzo podoba, jest Jego i nikomu go nie odda :P
Wzór z DROPSa.