niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Wszystkim, którzy mnie odwiedzają jak i tym nie odwiedzającym życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Kochani, niech te Święta upłyną Wam w rodzinnej atmosferze, spokojnie i zdrowo.


Ja niestety spędzę Święta w pracy :(

piątek, 7 grudnia 2012

Czapa

Czapa do kompletu z szyjogrzejkiem z poprzedniego posta. Jest super ciepła bo w środku ma drugą warstwę z wełny w kolorze brązowym.

niedziela, 11 listopada 2012

Zielony szyjogrzejek

Nic innego jak przerobiony kupny szalik :) W sensie że spruty i zrobione coś innego. Na drutach 4mm.
I tak sobie będzie grzał moją szyje jak się zrobi jeszcze chłodniej :)
A z innej beczki - mój synek miał w czwartek pasowanie na przedszkolaka i zdecydowanie mu się nie podobało, w piątek nie chciał iść przez to do przedszkola. Trzy grupy, do każdego dziecka goście a tu każą występować publicznie. Nie każdy to lubi, ja na pewno nie i mój synek ma to zapewne po mnie. I to jeszcze po południu, kiedy dzieci już zmęczone. Nasz się wyjątkowo wyróżniał bo straszliwie płakał :( Zdjęcia niestety nie mam zbyt dobrego na którym byłby sam, jak przerobię grupowe (dodam buźki) to może wrzucę.

Na razie tyle, znowu zwalniam z robótkami, wróciłam na pełne obroty, do tego też na pełny etat, po 3 latach.

Pozdrawiam.

wtorek, 6 listopada 2012

Kilka lepszych zdjęć

Po kilku dniach od skończenia udało mi się namówić synka na sesyjkę więc wrzucam kilka lepszych zdjęć w jego ulubionym, nowym, zielonym sweterku :)





Zgadzacie się że jest uroczy? :D Poza tym że straszliwie schudł i jest za chudy jak do swojego wzrostu (patrząc na siatki centylowe). I faktycznie zrobił się taki "kościsty". Pewnie przez chorowanie :(

A tu coś, czym pewnie Was zaskoczę. KUPIŁAM na targu gotową czapkę z szalikiem, liczył się tylko kolor :) Czapkę sobie zostawię bo jest ładna i ciepła ale szalik (200 g i ani jednego supełka!) sprułam i robię golfik-szyjogrzejek :)

A z innej beczki, wczoraj nareszcie udało się wrócić ze zwolnienia do pracy. Wszystko byłoby fajnie, tylko że mam godziny tak na styk z godzinami otwarcia przedszkola. I odstawiając małego prawie biegnę do tramwaju, wracając to samo żeby zdążyć przed zamknięciem przedszkola. Dzisiaj jak dotarłam został już sam jeden, biedulek :( A od tego biegania mam zakwasy na piszczelach :P

Miłego dnia :)

Edit:
Wiecie co? wygrałam na spotkaniu robótkowym online nr 100 (jubileusz) wspaniałą nagrodę, zresztą same oceńcie, jak dla mnie ideał do pracy na ten chłodek :D

piątek, 2 listopada 2012

Pyszności...

Dzisiaj będzie o jedzeniu. Ale nie o byle jakim jedzeniu :)
Kilka dni temu zobaczyłam u Joasi na blogu pierożki. Pieczone. Postanowiłam, że i ja muszę spróbować :)
Ja swoje zrobiłam z twarożkiem na słodko, prezentowały się tak oto:
Nie mogliśmy się z mężem najeść takie były pyszne, na kilogram sera połowa porcji ciasta okazała się za dużo :) jedliśmy wczoraj na gorąco i dzisiaj na zimno :)
I przepis*:

Pieczone pierożki

 1 kg mąki
 1 dobra margaryna
 10 dag drożdży
 1 jogurt typu grecki, duży
 trochę mleka, gdyby było za ciężkie (rzeczywiście dolałam ok. 150 ml mleka)
 1/2 łyżeczki soli
 1/2 łyżeczki cukru


Wszystko zagnieść (bez zaczynu!), zostawić do wyrośnięcia, później zagnieść szybko jeszcze raz. Uwaga: BARDZO szybko rośnie. (moje nie rosło zbyt szybko, ale użyłam drożdży instant, może to dlatego). Wałkować i/lub wykrajać kółka, nakładać ulubiony farsz, zalepić - standardowo.
Roztrzepać na talerzu jajko.
Wytrawne: maczać/smarować z jednej strony jajkiem + posypać kminkiem,  pestkami słonecznika, dyni, czarnuszką, itp.
Słodkie: w jajku i grubym cukrze + skórka z cytryny.
Ułożyć na blaszce, na papierze do pieczenia, zostawić na 15 min do wyrośnięcia.  Piec do zrumienienia w 180 stopniach C.
 
* - skopiowane żywcem od Joasi, mam nadzieję że się nie pogniewa :)
Pozdrawiam i smacznego!

czwartek, 1 listopada 2012

Zielony sweterek Miśka

Został skończony :)
Robiło się szybko, łatwo i przyjemnie poza tym że z akrylu (Dalia, druty 3mm).
Efekt:
Więc tak: sweterek mógłby być odrobinę większy ale zmieści się na młodego. Michał mówi że sweterek mu się bardzo podoba, jest Jego i nikomu go nie odda :P
Wzór z DROPSa.

sobota, 27 października 2012

dziergam...

Jako że już kolejny tydzień spędzam w łóżku, ręce często czymś jednak zajęte. Teraz na druty wskoczył ten sweterek.
Wczoraj o tej porze wyglądał tak:

A teraz wygląda już tak:
Już lecę z "brzuszkiem". Nie wiem czy wciśnie się w niego mój Synio czy będzie podarowany komuś innemu, w każdym razie młodemu bardzo się podoba i chciałby żeby sweterek był jego :)
Robi się bardzo szybko i przyjemnie pomimo tylu wzorków i oczek na dole karczku :)
Pozdrawiam.

czwartek, 25 października 2012

Candy w "zagrodzie dla wełnistych"

Do zgarnięcia cudna włóczka :) Zapisałam się, a jakże :)
link do bloga:
http://myszoptica.blogspot.com/2012/10/oddam-bawana.html
Z frontu zdrowotnego: zapalenie oskrzeli, a nie przechodzi bo oskrzela prawie astmatyczne (niestety wada wrodzona). Czyli pewnie jeszcze trochę to potrwa... Mam wrażenie że w końcu trafiłam do DOBREGO lekarza.
Z frontu robótkowego: mam ochotę na parę rzeczy, zastanawiam się teraz skąd wziąć kaskę na włóczkę bo kilkaset złotych zostawiłam już w ostatnim miesiącu w aptece :(
Pozdrawiam :)

piątek, 19 października 2012

Miśkowy sweterek

Dzisiaj skończyłam Miśkowy sweterek z błękitnej Oliwii na drutach 3mm. To było trzecie podejście do tej włóczki, w końcu udane.

Sweterkowi brakuje zamka bo nie mam jak wyjść do sklepu żeby go kupić, choroba znowu się pogłębia :(

niedziela, 14 października 2012

Coś skończonego na drutach

Witam Wszystkich, którzy tu jeszcze zaglądają.
Dzisiaj skończyłam około południa skarpetki dla PPB (Prawdopodobnej Przyszłej Bratowej) więc pokazuję. Włóczka 75% wełna z Lidla (TREVISO sock wool) bardzo cieniutka, druty 2mm.
Teraz kończę zaczęty latem Miśkowy sweterek z błękitnej Oliwii (to już 3 podejście do tej włóczki) na drutach 3mm. Może uda mi się szybko skończyć bo i tak jestem uziemiona w wyrku.
Na koniec jak wyglądał Misio w czwartek po przyjściu z przedszkola, miał 40 stopni gorączki. Usnął w środku dnia co mu się w zasadzie nie zdarza kiedy jest zdrowy. Gorączkuje nadal, na szczęście już nie przekracza 39.
Pochwalę się jeszcze, że pomimo choroby zażyczył sobie spania bez pieluchy. Troszkę się obawiałam bo już chłodno i jakby się zsiusiał to zmarznie, ale zuch chłopak w nocy wstaje i idzie do łazienki jak mu się zachce. I takim oto sposobem zostałam z połową paczki pieluch :) Jestem bardzo dumna z mojego małego (ostatnio też chudziutkiego) mężczyzny :)
Pozdrawiam.


piątek, 12 października 2012

Cóż...

4 tydzień chorowania.
U Michałka 40 stopni i ponowna angina, trzeci antybiotyk.
U mnie zapalenie płuc, trzeci antybiotyk.
Buuu :(

niedziela, 7 października 2012

powódź...

Dzisiaj wpadłam tylko na chwilkę, ogarniam mieszkanie po wczorajszym nocnym zalaniu :( Straty jakie do tej pory znalazłam to podmoknięte (napuchnięte) kilka paneli w pokoju, szafka w łazience i zabudowa pionu w łazience. Zobaczymy czy coś jeszcze wyjdzie. Dobrze, że mieszkanie ubezpieczone od zalania pomimo 5 piętra...

sobota, 6 października 2012

zdjęciowo

Dzisiejszy post będzie pełen zdjęć :)

Misiaczkowe spodenki uszyte z wykroju od Papavero:

Chrześnicowy sweterek - tęcza:

Zdezelowany fotel z czarnej ekoskórki który zyskał drugą młodość:


No i prezent od Splocika, który dostałam na początku czerwca ale ciągle nie mogłam się zebrać żeby podpiąć aparat...
Do następnego wpisu :)


wtorek, 2 października 2012

Czerwona sukienka

Tutaj, na tym zdjęciu troszkę widać uszytą przeze mnie sukienkę z wykroju Papavero. Zdjęcie z 26.08.2012. Ślub znajomych :)

Jak będę wyglądać do zdjęć (po ogarnięciu choroby) to wywlokę wszystko i będzie :) na razie musi wystarczyć to co jest :)

sobota, 29 września 2012

Powolutku.

Witam się znowu.
Cały czas coś szyję i dziergam ale bardzo powolutku, jednak choroba strasznie mnie spowolniła.
W ciągu ostatniego miesiąca mam ukończone - uszyte:
- czarne krótkie spodenki dla męża
- białe krótkie spodenki dla męża
- czerwoną sukienkę
- kilka par spodni i spodenek dla synka
- spódnicę

Dziergam:
- sweterek dla synka (w połowie)
- skarpetki (w połowie)

Jak porobię zdjęcia to wszystko pokażę, obiecuję.

Dzierganie idzie mi trochę gorzej bo przez latające kłaczki wzmaga się mój i tak okropny kaszel.
Miałam wrócić tydzień temu do pracy. Takie były plany. Jak widać plany sobie a życie sobie...
Na razie.

środa, 19 września 2012

Nie ma bardziej marudnej osoby

niż chory mężczyzna. Szczególnie jak ma 3,5 roku, wtedy jest marudny podwójnie. Noc była koszmarna, teraz jakby ciut lepiej ale nadal marudzi :(

niedziela, 16 września 2012

Żyję

ale nie mam zdjęć i nie mam co pokazać :( Zobaczę czy uda mi się namówić męża na sesję :)
Buziaki.

poniedziałek, 3 września 2012

Przedszkolak :)

Pierwszy dzień za nami.
Całą noc nie mogliśmy spać.
Misiu na pożegnanie łaskawie się do nas odwrócił i powiedział "papa" ale już całkowicie pochłonięty zabawą. Nie przeszkadzało mu wcale, że inne dzieci płaczą.
Później cały dzień przeżywaliśmy co tam porabia nasza pociecha a pociecha co? Pociecha nie zamierzała wcale wracać do domu!
Zobaczymy co będzie jutro :)

piątek, 17 sierpnia 2012

Wróciłam

Cieszycie się?

Na razie się oswajam z domem, troszkę mnie szwy ciągną ale prawie nie boli, będę żyć :D
Na razie tyle, przywitałam się a jak będę mogła swobodnie siedzieć to może usiądę do maszyny :P
Buziaki.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Sezon...

Sezon na przetwory rozpoczęty, zostałam uszczęśliwiona na siłę torbami jabłek i ogórków do przetworzenia. Nie żebym narzekała ale trochę jestem zmęczona, planowałam sobie na inny termin a nie teraz, kiedy ciurkiem chodzę do pracy, np. w czasie zwolnienia...
No ale cóż, przetwory zrobione, ok. 16 litrowych i jeden 3litrowy słoików z ogórkami do ukiszenia, 8 słoików 1/2 lub 3/4 (nie wiem dokładnie ile mają) z ogórkami w musztardzie i ze 20 słoików po dżemie z musem jabłkowym.
Zdjęć nie będzie bo nie mogłam już patrzeć na te przetwory (potwory) i mężu zaniósł do piwnicy.
W planach jeszcze leczo, pomidory w zalewie i na pewno coś jeszcze :)

piątek, 27 lipca 2012

Spodnie dziecięce

Spodnie uszyte z dzinsu bawełnianego w błękitnym (bardzo jasnym) kolorze, dla synka.

Dodam też, że w sierpniu zniknę na kilka dni, nareszcie mam wyznaczony termin do szpitala (pierwszy z dwóch) na 13.08.
Pozdrawiam.

sobota, 21 lipca 2012

No i się okazało...

Że to, co uszyłam za duże na mnie, jest idealne na moją siostrę :) Cieszę się że nie musiałam przerabiać, a siostrzyczka też zadowolona :)

Kolor bluzki jak zwykle nieoddany, zazwyczaj tak jest z intensywnymi barwami. Nie jest niebieski, wpada trochę w zielony. Pokazałabym jaki jest dokładnie ale nie mogę znaleźć nic w tym kolorze w necie.

Wykroje oczywiście z Papavero.pl. Przerabiane i stopniowane przeze mnie, ale jednak oryginał ich :)

poniedziałek, 16 lipca 2012

Dzisiaj nic z szycia

Niektórzy może i się zawiodą, ale dzisiaj nic nie szyłam, nie dziergałam...
Dzisiaj oprócz tego że byłam w pracy, zrobiłam kopytek dla pułku wojska (do pomrożenia) :)
Szyć będę jutro, piękny kolor, mam nadzieję że aparat go odda choć w części :)
Pozdrawiam.

sobota, 14 lipca 2012

Naprawdę się wkręciłam

w szycie oczywiście :)
Dzisiaj popełniłam sukienkę dla siebie, bluzkę dla mamy i spodenki (krótkie i długie) dla Michałka. Michaś oczywiście nie chciał pozować, wrzucę jak będzie w nastroju :)



A taki pasek-gorsecik też muszę sobie uszyć bo tutaj roboczo apaszka ale bardzo mi się tak podoba :)
Wszystkie wykroje oczywiście z papavero :)

czwartek, 12 lipca 2012

Miętowa sukienka

zdjęcia wybrane z kilku, jakieś nie takie jak powinny. Wykrój na sukienkę pobrany stąd.

Sukienka miała być odrobinę dłuższa i taka właśnie byłaby idealna, ale brakło mi materiału. Co z tego, taką też będę nosić, już ją kocham :)

wtorek, 3 lipca 2012

Znowu szycie

Teraz to będzie częsty motyw, latem drutów nie tykam a szyję teraz namiętnie.
Bluzka, nie tylko inspirowana ale wrecz ściągnieta z papavero, model dla super biuściastych. Okazało się że nie muszę takiego szyć, mogę normalny, nie dla biuściastych ze względu na spore brzucho. To jest rozmiar 46xx, w biuście idealny, na brzuchu wejdzie ale się nie czuję :)
Tkanina to jakieś cieniutkie płócienko bawełniane, kupione w resztkach za 5 zł, idealne na lato.



Sukienka, konstrukcja własna :)

No może nie do końca własna bo z pomocą cioci mojego M. (która zna się na rzeczy).



Tylko że w rzeczywistości sukienka mnie wysmukla a nie poszerza (taki był zamysł), zdjęcia tego nie oddają.
No i na koniec zdjęcie, które najbardziej oddaje kolor, chociaż też nie do końca.
Kolejna rzeczy będą w kolejnych wpisach, są uszyte w zasadzie dla zajęcia rąk...
Pozdrawiam.

wtorek, 19 czerwca 2012

Kochani, rzadko ostatnio bywam

nie tylko na blogu, ogólnie w internecie. Nie mam siły. Psychicznie padłam, fizycznie też. Mam nadzieję że Was nie zniechęcę do zaglądania, jak będzie lepiej to dam znać.
Pozdrawiam.

wtorek, 15 maja 2012

Jaki zapracowany...

Ciężkie jest życie trzylatka, mama goni do roboty. Nie będzie obiadu jak nie obierzesz ziemniaków:




Oprócz tego jeszcze sprzątanie, odkurzanie i treningi na rowerze.

* oczywiście dziecko nie było do niczego zmuszane, nie udało mi się go wygonić z kuchni więc dostał obieraczkę. I w czasie kiedy ja obrałam ziemniaków dla pułku wojska, on obrał jednego. Ale OBRAŁ :) Będą z niego ludzie :)
Od Rowerka też nie możemy się opędzić, z ulgą patrzę na deszcz bo nie muszę ruszać tyłka z domu :D Ale tej wiosny nauczył się do czego jest kierownica i pedały i jak nimi operować. Jest dobrze :)
Pozdrawiam.

wtorek, 1 maja 2012

2 w 1

Jak sam tytuł wskazuje, będą dwa moje przedsięwzięcia naraz, ale żadne nie jest szydełkowo-drutowe :)
Na początek słoń, którego namalowałam Miśkowi do kompletu z żyrafką (ale na tym jeszcze nie koniec :) )




Następnie spodenki, które uszyłam wczoraj rano z potrzeby, bo nie miał już żadnych czystych (ma stanowczo za mało letnich rzeczy, lato nas zaskoczyło w tym roku a z zeszłorocznych powyrastał)





Spodenki są na gumce, na górze może i nie wyglądają jakoś rewelacyjnie ale i tak chowa to koszulka, za to ogólne wrażenie myślę niezłe, bardzo mi się w nich podoba :)
No i na koniec jako dodatek wdzięczny model :)


Swoją drogą Misiek schudł prawie 2 kg i zaczyna wyglądać jak chłopczyk a nie jak ludzik Michelin :D
Pozdrawiam.